Janek ma 13 lat i głowę pełną marzeń.
Takich prawdziwych, dziecięcych, ale jednocześnie bardzo konkretnych. Największe z nich? Zostać piłkarzem. Nie „tak po prostu” – tylko naprawdę dobrym. Takim, który wychodzi na boisko, daje z siebie wszystko i jest częścią drużyny, na której można polegać.
Piłka nożna to jego świat.
Jeszcze niedawno był kluczowym zawodnikiem w swoim roczniku. Treningi, mecze, emocje – to była jego codzienność. Wracał zmęczony, ale szczęśliwy. Z błyskiem w oczach opowiadał o każdej akcji, każdym golu, każdej wygranej.
Ale Janek to nie tylko sport.
To chłopiec, który z łatwością chłonie wiedzę. Uczy się szybko, jest ciekawy świata i ludzi. Bardzo otwarty, kontaktowy – taki, który potrafi odnaleźć się w każdej sytuacji i z każdym znaleźć wspólny język.
Dosłownie.
Bo Janek naprawdę lubi języki. Ostatnio sam wpadł na pomysł, że zacznie uczyć się hiszpańskiego. Dlaczego? Bo ma plan.
Chce kiedyś mieszkać w Hiszpanii.
Tak po prostu. Z przekonaniem, jakby to było coś zupełnie naturalnego. Jakby świat stał przed nim otworem i tylko czekał, aż Janek po niego sięgnie.
I właśnie taki jest.
Pełen życia. Planów. Uśmiechu.
Trudno uwierzyć, że coś może to zatrzymać.
A jednak.
W naszym życiu przyszedł moment, który zmienił wszystko. Moment, w którym zaczęliśmy zauważać, że coś jest nie tak.
Ale o tym opowiemy w kolejnym wpisie…