Choroba jest.
I już z nami zostanie.
To zdanie nadal trudno przechodzi przez gardło.
Każdego dnia szukam informacji o możliwościach leczenia. Czytam, piszę, kontaktuję się z klinikami w Stanach Zjednoczonych i próbuję znaleźć dla Janka szansę na udział w badaniach klinicznych. Na dziś to jedyna nadzieja, by spróbować zatrzymać chorobę i uratować jego wzrok.
Ale obok tego wszystkiego toczy się normalne życie.
Życie trzynastoletniego chłopca, który mimo przeciwności losu każdego dnia próbuje żyć tak, jak jego rówieśnicy.
I robi to naprawdę dzielnie.
Janek nadal jest kluczowym zawodnikiem swojej drużyny piłkarskiej. Wychodzi na boisko, walczy, daje z siebie wszystko i nie pozwala, żeby choroba odebrała mu to, co kocha najbardziej.
Patrząc na niego, często zastanawiam się, skąd bierze w sobie tyle siły.
Bo mimo strachu, mimo pogarszającego się wzroku, nadal chce być najlepszą wersją siebie.
Nie tylko w sporcie.
Także w szkole.
Janek jest bardzo ambitny i pracowity. Jego celem jest ukończenie siódmej klasy z wyróżnieniem i wiem, ile wysiłku wkłada każdego dnia, żeby to osiągnąć. Nauka wymaga od niego dużo więcej niż od innych dzieci, ale nigdy się nie poddaje.
Ma też wokół siebie wspaniałych ludzi.
Świetnych kolegów, którzy go wspierają i traktują dokładnie tak samo jak wcześniej. Jest bardzo towarzyski, otwarty i mimo wszystkiego nadal potrafi cieszyć się życiem.
Jeździ rowerem. Spotyka się z przyjaciółmi. Planuje wakacje.
A tego lata jedzie na kolejny obóz piłkarski.
Bo choroba może próbować zabrać mu wzrok…
ale nie zabierze mu marzeń.
Na zdjęciu jest właśnie taki Janek — silny, ambitny i uśmiechnięty. Chłopak, który mimo wszystko dalej walczy o swoje miejsce na boisku i w życiu.