Nadszedł dzień, na który czekaliśmy od wielu miesięcy.
9 listopada 2025 roku wyruszyliśmy z Polski do McAllen w Teksasie. Przed nami była podróż, jakiej nigdy wcześniej nie odbyliśmy. Lecieliśmy na drugi koniec świata z jedną myślą – zrobić wszystko, aby uratować wzrok naszego syna.
Badania kwalifikacyjne w Valley Retina Institute mieliśmy wyznaczone na 10 listopada 2025 roku.
Towarzyszyły nam ogromne emocje.
Nadzieja przeplatała się ze strachem. Zastanawialiśmy się, czy na miejscu usłyszymy dobre wiadomości. Czy Janek dostanie swoją szansę. Czy ta długa droga okaże się początkiem czegoś, na co czekaliśmy od dnia diagnozy.
Sama podróż była bardzo długa i wyczerpująca.
Najpierw ponad 12-godzinny lot z przesiadką w Amsterdamie do Houston. Później jeszcze około siedmiu godzin jazdy samochodem do McAllen, miasta położonego niemal przy granicy z Meksykiem.
Była to nasza pierwsza podróż do Stanów Zjednoczonych i pierwsza tak daleka wyprawa w życiu.
Mimo zmęczenia wszystko przebiegało bardzo sprawnie. Każdy kolejny etap utwierdzał nas w przekonaniu, że jesteśmy coraz bliżej celu.
Patrzyłam na Janka i widziałam w jego oczach ciekawość. Dla niego była to wielka przygoda. Dla nas – rodziców – była to przede wszystkim podróż pełna nadziei.
Nie wiedzieliśmy jeszcze, co przyniosą najbliższe dni.
Wiedzieliśmy tylko jedno.
Byliśmy gotowi zrobić wszystko, aby dać Jankowi szansę na przyszłość.